Portugalia

Opublikowano w 16 grudnia 2025 12:26

Z racji tego, że planuję w swojej głowie wyjazd do tego pięknego kraju jakim jest Portugalia, postanowiłam, że podzielę się swoją historią dotyczącą tej destynacji. Zaczęło się to niewinnie. A bo taki pomysł/marzenie, że chcę wyjechać na erasmusa. Było to tak silne przekonanie, że muszę to zrobić 
(oraz oczywiście bardzo chcę). Pominę już aspekty, jak przebiegał proces organizacyjny. W każdym razie o tym kraju wiedziałam NIC. Dosłownie tylko tyle, że jakieś koleżanki tam składały papiery xd. Finalnie z uczelni nikt nie pojechał tylko ja i jeszcze jedna osoba. I wierzcie mi lub nie, ale to nie był tylko wyjazd na 4 miesiące. Dla mnie to nie był tylko erasmus. Ten wyjazd uratował mnie i ukształtował, dzięki jemu jestem tą osobą co teraz. Dzięki niemu robię to co robię, spełniam marzenia (przynajmniej się staram xd). Byłam w mega dziwnym okresie ówcześnie. Emocji i smutku było tak wiele, nie umiałam realnie sobie z tym poradzić, nie wiedziałam kim jestem i co dalej mam ze sobą zrobić. Generalnie pierwszy rok studiów mnie ZGNIÓTŁ. Nie wiedziałam nic. Popełniłam kilka błędów, wiele rzeczy teraz zrobiłabym inaczej, ale przyznam szczerze, że nie miał kto mi doradzać. Wszystko co się działo było za metodą moich prób i błędów. W każdym razie trochę zbłądziłam. Krótkie, płytkie znajomości, samotność, dużo imprez, zero sportu. Było dziwnie. Początek erasmusa, właśnie taki był. Nie wiem czy kiedykolwiek tak imprezowałam jak tam. Szukałam czegoś ale nie wiem serio czego. I jedno zdanie zmieniło moje życie. I tak do mnie trafiło, że naprawdę do dzisiaj dziękuje tej osobie. Totalnie nie pamiętam jak masz na imię, nawet nie byliśmy jakimiś kumplami. Znaliśmy się "chwilę", byliśmy randomowo w jakiejś grupie razem na imprezie, nawet w sumie nie pamiętam jak wyglądasz i na 100% bym Cię nie poznała dziś. Skomentowałeś moje zachowanie dosłownie tak "Nadia po co ty to robisz? Przecież nie musisz, nie jesteś taka". Przynajmniej tak to zapamiętałam oczywiście. Nie trzeba było więcej, nie trzeba było mnie upominać, cisnąć, obgadywać. Wystarczyły te słowa, żeby mnie złamały. Od randomowej osoby. Człowieku kimkolwiek jesteś, gdziekolwiek jesteś ale  na 100% tego nie czytasz. Albo w ogóle pewnie nawet nie pamiętasz, bo umówmy się, nie było to za bardzo istotne, przynajmniej dla Ciebie. W każdym razie wysyłam do Ciebie energię wdzięczności (o ile istnieje) i chłopcze wiedz, że Ty mnie uratowałeś. Bo na następny dzień, dosłownie. Spojrzałam na siebie i sobie pomyślałam "Spychalska co ty odwalasz ze swoim życiem? Przecież ty kochasz trenować, to nie jest o Tobie". I tak nastała zmiana, radykalnie. Nic mnie tak nie zmieniło w życiu jak ten wieczór i te słowa. Nic mi tak nie wjechało na głowę. Dlatego kocham Portugalię i staram się tam wracać. Na ten moment udaje mi się cyklicznie i oby jak najdłużej. Czuję się tam jak w domu, bo tam odnalazłam siebie na nowo. Dosłownie.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.